Zimowy trekking to wyzwanie, które wymaga nie tylko sprawności fizycznej, ale też mądrego doboru ubrań. Zamiast grubszych warstw, lepiej zastosuj system warstwowy – bieliznę termiczną, izolację i ochronę zewnętrzną. Pamiętaj, że nawet najdroższy kombinezon nie uchroni przed odmrożeniami, jeśli nie zastosujesz systemu wentylacji i regularnej kontroli wilgoci.

Warstwy ubrań to podstawa – jak robić to właściwie?

Zimowy trekking to nie tylko walka z mrozem, ale przede wszystkim inteligentne zarządzanie ciepłem. System warstwowy, zwany potocznie “cebulką”, to klucz do utrzymania komfortu termicznego przez cały dzień

  • Pierwsza warstwa – bielizna termoaktywna – działa jak druga skóra. Jej zadaniem jest odprowadzanie wilgoci i zapobieganie przegrzaniu.
  • Druga warstwa – izolacyjna – zatrzymuje ciepło wytwarzane przez ciało.
  • Trzecia warstwa – zewnętrzna – chroni przed wiatrem i opadami.

W praktyce oznacza to, że podczas podejścia warto ograniczyć się tylko do bielizny i lekkiej kurtki, a podczas postoju założyć dodatkową warstwę polaru. Ważne, by nie zakładać zbyt ciasnych ubrań – ograniczają krążenie i zwiększają ryzyko odmrożeń. Najlepsze materiały dla warstwy bazowej to wełna merino (odprowadzająca wilgoć nawet przy wysiłku) lub syntetyczne włókna (np. poliester), które sucheją szybciej niż bawełna. Unikaj warstw ocieplanych – ich zadaniem jest chronić przed wiatrem, a nie zastępować izolacji.

“Podczas marszu trzeba stale monitorować pocenie. Zbyt wilgotna bielizna to prosta droga do hipotermii. Dlatego nawet w mrozie warto delikatnie otworzyć kurtkę lub zdjąć jedną warstwę. W skrajnych przypadkach (np. śnieżyca) zewnętrzna warstwa może stać się jedyną osłoną przed żywiołem.” – dodaje portal strumyk.pl.

Czapka i rękawiczki na zimowy trekkin

Głowa i dłonie to kluczowe strefy utraty ciepła. Warstwowa strategia pozwala dostosować ochronę do potrzeb. Chusta wielofunkcyjna (buff) pełni rolę pierwszej warstwy: zakładany na szyję, może być szybko wyciągnięty i założony na głowę. Czapka z wełny merynosów (druga warstwa) zapewnia izolację nawet przy wilgotności, a czapka wiatroodporna (np. z poliestru) – ochronę przed porywami.

Dla dłoni system wygląda podobnie: cienkie rękawiczki z elastycznego materiału (np. silikonowe) jako pierwsza warstwa, rękawiczki ocieplane (np. z puchu) jako druga, a łapawice (trzecia warstwa) z membraną – dla ekstremalnych mrozów. Ważna jest kompatybilność warstw: materiały muszą nie przeszkadzać sobie w ruchu. Unikaj bawełny – chłonie wilgoć i zwiększa ryzyko odmrożeń.

Bielizna, która trzyma w suchości i cieple

Wełna merino to król zimowych wypraw. Jej naturalna struktura pozwala na utrzymanie ciepła nawet przy wysokim wilgotnościowym obciążeniu, a jednocześnie nie powoduje przykrych zapachów. Dla zimowych trekkingów wybieraj model o gramaturze 160–190 g/m² – zapewniają wystarczające ocieplenie bez ograniczania ruchów. Zaletą tej włókiennej opcji jest też filtr UV (UPF 50), który chroni skórę przed słońcem odbijającym się od śniegu.

Alternatywą dla wełny są syntetyczne materiały (np. poliester z dodatkiem elastanu). Są tańsze i łatwiejsze w pielęgnacji. Przykładowo, bielizna z serii Thermo marki Brubeck (219 g/m²) łączy właściwości odprowadzania wilgoci z wytrzymałością na uszkodzenia mechaniczne. Dla osób preferujących lekkość warto rozważyć podwójne koszulki – jedna cienka (np. 100 g/m²) do marszu, druga grubsza (190 g/m²) do postoju.

Kluczowa jest bezszwowa konstrukcja – szwy to źródło otarć, zwłaszcza pod plecakiem. Unikaj bawełny – chłonie wilgoć jak gąbka, a po przemoknięciu przestaje izolować. Dla zimy lepsze są długie rękawy i nogawice, które chronią przed zimnym powietrzem.

Spodnie trekkingowe – softshell czy hardshell?

Wybór spodni zależy od intensywności aktywności i warunków pogodowych. Softshell to elastyczne, lekkie modele idealne do dynamicznych ruchów. Ich materiał (np. poliester z elastanem) wentyluje i pozwala na swobodne poruszanie się podczas stromych podejść. Brak wodoodporności to ich wada, ale zaleta – mogą być łatwo ukryte pod kurtką w razie deszczu.

Hardshell to zbroja dla ekstremalnych warunków. Wodoodporne membrany (np. Gore-Tex) chronią nawet podczas intensywnych opadów śniegu. Są cięższe i sztywniejsze, ale niezastąpione na lodzie czy w śnieżycy. W praktyce softshell sprawdza się podczas marszu, a hardshell – podczas technicznych odcinków (np. lodowcowych).

W obu przypadkach zwracaj uwagę na wzmocnienia w kolanach i pośladkach – to kluczowe strefy zużywane przez kontakt z ziemią. Impregnacja (np. DWR) zwiększa odporność na wilgoć, ale wymaga regularnego odnawiania. Dla zimy warto wybrać modele z wewnętrznymi kieszeniami – chronią przed przemarznięciem drobnych przedmiotów.

Przykład użycia:

  • Softshell – trekking z plecakiem, marsz po śniegu bez opadów.
  • Hardshell – wspinaczka na lodzie, śnieżyca.
  • Połączenie – softshell pod hardshell’em (np. podczas postoju).

Kurtka softshell czy hardshell?

Intensywność wysiłku i warunki pogodowe decydują o wyborze między tymi dwoma typami. Softshell sprawdza się podczas dynamicznych aktywności, gdzie kluczowa jest swoboda ruchów. Jego elastyczny materiał (np. poliester z elastanem) wentyluje i nie krępuje poruszania się, ale nie zastąpi hardshella w ekstremalnych warunkach. Dla przykładu: podczas trekkingu z plecakiem w umiarkowanym mrozie wystarczy lekka kurtka softshell z membraną, podczas gdy podczas lodowcowej wspinaczki niezbędny będzie hardshell z membraną Gore-Tex.

Hardshell to niezawodna zbroja dla śnieżyc, deszczu i porywistego wiatru. Wodoodporne membrany (np. 20 000 mm słupa wody) zatrzymują nawet intensywne opady, ale mają niższą oddychalność. W praktyce warto posiadać oba modele i łączyć je w systemie warstw: softshell podczas marszu, hardshell podczas postoju lub technicznych odcinków. Izolacja puchowa w hardshellu sprawdza się w niskich temperaturach, ale wymaga specjalnych technik przechowywania (np. rozłożenie na noc).

W wyborze kurtki pomagają parametry techniczne: g/m²/24h (wyższa wartość = lepsza oddychalność) i mmH2O (wodoodporność). Dla mostu między softshellem a hardshellem warto rozważyć modele hybrydowe z wstawkami z membrany w strefach narażonych na wilgoć (np. plecy, ramiona).

Jak wybrać odpowiednie buty na zimowy trekking?

Buty z membraną GORE-TEX® to podstawa zimowego trekkingu, ale ich wybór zależy od warunków. Modele Insulated Comfort (np. Scarpa Manta Tech) z warstwą izolacyjną (np. 200 g Thinsulate) sprawdzą się w ekstremalnych mrozach i śniegu. Wersje Performance Comfort (np. Salewa Alp Trainer) bez dodatkowej izolacji – w umiarkowanych temperaturach.

Kluczowe parametry: wysokość cholewki (niska do średniej – dla trekkingu, wysoka do technicznych odcinków), kompatybilność z rakami (wysokie buty z wzmocnioną podeszwą) oraz waga (lekkość dla długich marszów). Skarpetki – wybierz dwie warstwy: cienka termoaktywna (np. z wełny) i grubsza ocieplająca (np. z syntetyku). Unikaj jednorazowej warstwy – zwiększa ryzyko otarć.

W trudnych warunkach (lód, głęboki śnieg) rozważ użycie stuptutów (zabezpiecza buty przed przemoczeniem) lub raków – ale tylko w modelach do tego przystosowanych.

Co jeszcze do plecaka na zimowe wyprawy?

Okulary przeciwsłoneczne to nie tylko luksus, ale konieczność. Śnieg odbija 80% promieni UV, a ich brak może prowadzić do ślepoty śnieżnej. Wybierz modele z filtrem UV 400 i antyrefleksyjną powłokąKaptur z kurtki i czapka to uzupełnienie ochrony twarzy.

Plecak powinien mieć izolowane kieszenie na termos i telefon – chronią przed przemarznięciem. Apteczka – kluczowy element wyposażenia. Wymagane: koc termicznyrękawiczki lateksoweplastry i opatrunkiustnik do sztucznej wentylacji. Modele w formie plecaka (np. Vera) ułatwiają przenoszenie i szybki dostęp.

Ubezpieczenie to często pomijany element. W górach zimą warto wybrać polisę z pokryciem odmrożeń i asystą medyczną. Przypomnij sobie, że hipotermia może nadejść nieoczekiwanie – nawet przy -5°C.

materiał zewnętrzny