Są miejsca, które najlepiej ogląda się nie zza szyby samochodu, ale krok po kroku. Wybrzeże Jurajskie w Dorset właśnie takie jest. South West Coast Path prowadzi tutaj nad białymi klifami, zatokami i formacjami skalnymi odsłaniającymi około 185 milionów lat historii Ziemi. Na pierwszy wyjazd nie trzeba od razu mierzyć się z wielodniowym trekkingiem. Wystarczy pięć dobrze wybranych tras – Portland Bill, Lulworth Cove i Fossil Forest, Studland–Old Harry Rocks, West Bay–Eype oraz bardziej wymagający Durdle Door–White Nothe. Każda pokazuje inne oblicze Dorset.
Które odcinki są łatwe, a które wymagają kondycji?
Na rozgrzewkę wybrałabym Portland Bill – około 5,6 km i stosunkowo spokojny teren – albo Lulworth Cove i Fossil Forest, gdzie na 3,6 km dostajemy spektakularną zatokę i geologię niemal na wyciągnięcie ręki. Studland Village–Old Harry Rocks ma około 6,2 km; trasa jest określana jako umiarkowana, ale przeważają łagodne podejścia i zejścia. West Bay–Eype daje około 7 km pięknego marszu nad charakterystycznymi klifami. Na koniec zostawiłabym Durdle Door–White Nothe – około 11,3 km i kilka mocnych podejść oraz zejść. To właśnie tutaj Dorset przypomina, że kilometraż na klifowym wybrzeżu potrafi być zwodniczy – 10 km może zmęczyć bardziej niż znacznie dłuższy spacer po płaskim terenie.
Dojazd i powrót komunikacją publiczną
Dorset da się zwiedzać pieszo bez codziennego wracania po samochód, co jest ogromną zaletą South West Coast Path. Wschodnią część wybrzeża dobrze obsługują autobusy Purbeck Breezer – linia 50 łączy Bournemouth ze Studland i Swanage, więc świetnie pasuje do wycieczki w stronę Old Harry Rocks. W innych częściach regionu autobusy pozwalają łączyć m.in. Weymouth, Wareham i nadmorskie miejscowości, a Visit Dorset proponuje nawet gotowe trasy rozpoczynające się lub kończące przy przystankach. Rozkład zawsze warto sprawdzić dzień wcześniej i ponownie rano – po całym dniu marszu ostatnia rzecz, jakiej potrzebujemy, to niespodziewane dodatkowe 8 km.
Pogoda, najlepsze miesiące i regeneracja po trasie
Na pierwszy trekking celowałabym w kwiecień–czerwiec albo wrzesień. Wiosną dni robią się dłuższe, a na szlakach jest spokojniej niż w szczycie wakacji. Wrzesień bywa wręcz wskazywany jako jeden z najlepszych miesięcy na chodzenie po Dorset – nadal jest stosunkowo ciepło, a tłumy przy Durdle Door czy Old Harry Rocks zaczynają znikać. Pogoda nad kanałem La Manche potrafi jednak zmienić się szybko, dlatego lekka kurtka przeciwdeszczowa i buty z dobrą podeszwą powinny znaleźć się w plecaku niezależnie od prognozy. Po kilku dniach na klifach można przenieść bazę do Bournemouth i potraktować dzień regeneracyjny równie serio jak trekking. Ocean Beach sprawdzi się jako hotel w Bournemouth – na miejscu działa Oceana Day Spa, a hotel ma sezonowy, podgrzewany energią słoneczną basen zewnętrzny.
Na co uważać na klifach?
Jurassic Coast jest piękne właśnie dlatego, że pozostaje żywym, zmieniającym się wybrzeżem. Erozja trwa cały czas, a osuwiska i obrywy mogą pojawiać się bez ostrzeżenia. Nie podchodź do samej krawędzi klifu i nie zatrzymuj się bezpośrednio pod jego ścianą, nawet jeśli miejsce wygląda stabilnie. Po deszczu szczególnej ostrożności wymagają błotniste fragmenty szlaku. Jeśli schodzisz na plażę, sprawdź godziny przypływów – rosnący poziom morza może odciąć drogę powrotną i zmusić do podejścia pod niestabilny klif.
Dorset nie wymaga zdobywania rekordów. Najlepiej smakuje powoli – kilka kilometrów nad morzem, długa chwila przy Durdle Door, wiatr przy Old Harry Rocks i świadomość, że następnego dnia za kolejnym wzgórzem czeka zupełnie inny krajobraz. Właśnie dlatego pierwszy wyjazd bardzo łatwo zamienia się tutaj w plan kolejnego.
materiał zewnętrzny

