Zimą Pieniny zmieniają rytm. Znika kolejka do przewozu przez Dunajec, a szlaki, na których latem mija się kilkadziesiąt osób, potrafią być puste. Sprawdzamy, co da się tu robić między grudniem a marcem – od wejść, które zimą nie kosztują ani złotówki, po stoki w granicach miasta.
W skrócie:
- Od 16 listopada do 31 marca park nie pobiera opłat za wejście na Trzy Korony i Sokolicę — dostępność samych galerii widokowych zimą warto jednak sprawdzić u parku.
- Sam wstęp do parku jest darmowy przez cały rok, wbrew temu, co podaje część przewodników.
- Główny stok regionu leży w granicach Szczawnicy: 5 tras, wszystkie sztucznie naśnieżane, dwie oświetlone.
- Druga stacja w gminie to Jaworki-Homole, 12 km od centrum.
- Cenniki jednodniowe na sezon 2026/2027 nie zostały jeszcze ogłoszone przez żadnego z operatorów.
Szlaki zimą: mniej ludzi i zero opłat
Pieniński Park Narodowy nie pobiera opłaty za samo wejście na swój teren — to informacja, która w sieci bywa podawana błędnie. Płatne są wyłącznie galerie widokowe w dwóch punktach: na Trzech Koronach i Sokolicy, po 10 zł normalny i 5 zł ulgowy. Opłatę pobiera się od 1 kwietnia do 15 listopada; jak podaje park, „w okresie od 16 listopada do 31 marca nie pobiera się opłat”. Zanim jednak zaplanujesz zimowe wejście na samą galerię, sprawdź u parku jej bieżącą dostępność — końcowe odcinki szlaków bywają zimą zamykane ze względów bezpieczeństwa.
To odwraca typową kalkulację. Zimowa wycieczka w Pieniny bywa tańsza niż letnia, a przy okazji spokojniejsza — szlaki, które w lipcu oblegają wycieczki szkolne, w styczniu bywają puste.
Warunki bywają za to wymagające. Pienińskie szlaki są krótkie, ale strome i w mroźne dni potrafią być oblodzone, zwłaszcza na drewnianych stopniach i kładkach. Raczki w plecaku to tu nie przesada, a nie sprzęt dla zapaleńców.
Warto też pamiętać o geografii, którą łatwo pomylić: Lubań należy do Gorców, nie do Beskidu Sądeckiego, a Radziejowa — owszem, do Beskidu Sądeckiego. Przy planowaniu zimowej trasy ma to znaczenie, bo warunki śniegowe w obu pasmach bywają zupełnie inne.
Palenica: stok, do którego dochodzi się piechotą
Najbardziej nietypową cechą Szczawnicy zimą jest to, że dolna stacja kolei leży w granicach miasta, kilka minut od Parku Dolnego i promenady. Nie trzeba dojeżdżać samochodem przez pół doliny — z większości kwater dochodzi się pieszo.
Sam ośrodek jest niewielki, ale kompletny. Szczyt Palenicy ma 722 m n.p.m., na górę wywozi kolej krzesełkowa 4-osobowa o długości 783 m (cztery minuty jazdy), a na łagodniejszych stokach Szafranówki pracują cztery wyciągi orczykowe i przenośnik taśmowy przy polanie do nauki.
Tras zjazdowych jest pięć: najdłuższa ma 1 800 m i jest opisana jako rodzinna, dwie kolejne 1 000 i 500 m, plus krótka 400-metrowa i czterdziestometrowa polana dla zaczynających. Wszystkie są sztucznie naśnieżane, a dwie oświetlone, więc jazda nie kończy się o zmroku. Na miejscu działają wypożyczalnia z 200 kompletami sprzętu i serwisem oraz szkoła narciarska.
Komplet danych — długości poszczególnych tras, wykaz wyciągów z czasami przejazdu i informacje o warunkach — zebrał w jednym miejscu obiekt z centrum miasta, opisując stoki narciarskie w Szczawnicy od strony praktycznej.
Druga stacja w gminie
Do Jaworek, gdzie działa Arena Narciarska Jaworki-Homole, jest 12 km od centrum Szczawnicy. Ośrodek jest mniejszy, ale bywa rozsądną odmianą w weekend, gdy na Palenicy robi się ciasno. Przy okazji to ta sama dolina, w której leży Wąwóz Homole — jeden z tych szlaków, które zimą wyglądają zupełnie inaczej niż na wakacyjnych zdjęciach.
Ile to kosztuje
Tu trzeba uczciwie powiedzieć: cenniki jednodniowe i punktowe na sezon 2026/2027 nie zostały jeszcze opublikowane — ani dla Palenicy, ani dla Jaworek. Zwykle pojawiają się późną jesienią, więc przed wyjazdem trzeba je sprawdzić u operatora.
Znane są za to ceny karnetu sezonowego Grupy PKL: od 2 099 zł (normalny) i 1 699 zł (ulgowy) przy zakupie do 30 września, a od 1 grudnia odpowiednio 2 799 i 2 299 zł. Uwaga — to karnet obejmujący pięć ośrodków grupy, nie samą Palenicę, więc dla kogoś, kto planuje kilka dni wyłącznie w Pieninach, raczej się nie zwróci.
Baza na kilka dni
Zimowy wyjazd w Pieniny ma sens jako kilkudniowy, bo pogoda potrafi tu zmienić plany z godziny na godzinę. Jednego dnia szlak, drugiego stok, trzeciego termy — wszystko w promieniu kilkunastu kilometrów.
Przy wyborze noclegu na tę porę roku liczą się rzeczy, które latem są obojętne: możliwość zostawienia sprzętu na miejscu zamiast wożenia go codziennie, parking, śniadanie przed wyjściem i coś ciepłego po powrocie. Obiekty w centrum Szczawnicy mają tu przewagę czysto praktyczną — do dolnej stacji kolei idzie się pieszo, a po zmroku nie trzeba już nigdzie jechać.
materiał zewnętrzny

